Ostatnie dni Królika
- 12 maj 2016
- 1 minut(y) czytania
Książka trafiła w moje ręce Dzięki Pani M. bibliotekarce, która znając mój gust zawsze poleca jakieś nowinki...
„Ostatnie dni Królika” -
"Emocjonalny rollercoaster. Będziecie śmiać się przez łzy! " -
Tymi słowami wita okładka książki, hmm... nie jest źle, no to co? Jedziemy!
Książka przeplata w sobie teraźniejszość i przeszłość tłumacząc nam zawiłe relacje członków rodziny i przyjaciół bohaterki.
Czterdziestoletnią Mie – Królika – poznajemy w nieprzyjemnej chwili, zmierza ona do hospicjum gdzie ma spędzić ostatnie dni swojego życia.
Wszystko dzieje się etapami trzymając w napięciu i niepewności.
Cięty język, bezpośredniość i waleczność urzekają od pierwszych linijek tekstu, a z każdą kolejną coraz bardziej zżywamy się z Królikiem i jej światem.
Powtarzamy sobie: „to się tak nie może skończyć - czekałam na cud”.
Książka pozwala nam znaleźć odpowiedź na dręczące nas pytania.
Ostatnie chwile z osoba umierającą?

Jak się zachować?
Co powiedzieć?
Nie wyparzony język?
("Zjebana chujoza" ma swój urok)
Koniec końców tematem przewodnim nie jest śmierć, ale życie...
Trudności, przeciwności losu, radość, miłość, wiara i zwątpienie.... to życie.
To pokazuje jak bardzo warto walczyć.
Kilka cytatów:
„I wiecie co? Nie należy zadzierać z wkurzoną dziewczyną z rodu Hayesów.
Ma być runda druga? Wchodzę w to, ale zrobię to po swojemu.”
oraz
„Tak bardzo był ci potrzebny ten drugi cycek?
Nażryj się nim, chciwy gnoju, ale nie waż się zabierać mojej córki!".
Żyjcie chwilą tu i teraz.
Pozdrawiam K.


















Komentarze